Author

Anna Kamińska

Browsing

Przedstawiam kolejny strój startowy do gimnastyki artystycznej, który uszyłam córce. Tym razem oprócz standardowych zdobień i elastycznej koronki użyłam farb do tkanin. Dziesiątki farb musiałam przetestować aby wybrać te najlepsze. Są odporne na działanie gorącej wody, mają nasycone kolory i łatwo się aplikują na lycrze. Strój ma zapięcie na zamek oraz pętelki na palce. Oprócz standardowych kamieni Pellosa których używam do wszystkich strojów, doszyłam jeszcze kilka większych kamieni Swarovskiego 🙂

Stroje startowe do gimnastyki artystycznej wciągnęły mnie bez reszty 🙂 Można się wyżyć kreatywnie 🙂 Tym razem zaprojektowałam strój ciemnofioletowy z turkusowymi aplikacjami i różowym akcentem w postaci frędzli przy spódniczce. Strój ozdobiłam pięknie mieniącymi się kamieniami opalizującymi Pellosa oraz kilkoma większymi kamieniami Swarovskiego. W sumie strój posiada ok 650 kamieni. Dla podkreślenia konturów użyłam brokatowych konturówek w kolorze lycry. Do kompletu uszyłam również gumkę na koka w kolorze turkusowym. Zapraszam do obejrzenia zdjęć 🙂

Przedstawiam kolejny strój startowy tym razem  koralowo-fioletowy uszyty również na elastycznej siateczce. Ozdobiony jest dżetami Pellosa oraz kilkoma większymi kamieniami Swarovskiego (w sumie ok 650 sztuk). Oprócz kamieni opalizujących użyłam kolorowych pasujących do lycry. Kontury  podkreśliłam brokatem i mieniącymi się konturówkami. Zapraszam do obejrzenia zdjęć 🙂

Po stroju zielonym przyszła ochota na kolejny. Miał być przede wszystkim różowy i delikatny i taki też udało mi się chyba uzyskać. Cielista siateczka sprawdza się tutaj fantastycznie. Ten strój uszyłam troszkę większy niż poprzedni i pasuje na dziewczynkę o wzroście 110-116 cm. Tył stroju zapinany jest na dwa zatrzaski. Całość stroju ozdobiłam kamieniami oczko lepszymi niż poprzednie. Tym razem oprócz zwykłych krystalicznych użyłam również kolorowych pasujących do lycry. Na filmie , który opublikowałam na Facebooku można zobaczyć jak się pięknie mieni. Julka jest bardzo zadowolona, a to jest dla mnie najważniejsze 🙂 Zapraszam do obejrzenia zdjęć 🙂

Mój pierwszy strój startowy doczekał się fotorelacji. Bardzo ciekawe doświadczenie, dużo nowych technik i możliwość przelania wizji na materiał. Od razu wiem, że nie skończy się na jednym stroju. Już szyje się następny, tym razem z klasyczną cielistą siateczką, w kolorze różowym. Nie jestem pewna, który Julka wybierze na zawody 🙂 Całość wykonana jest z wysokogatunkowej lycry – głównie cielistej i jaskrawo zielonej. Aplikacje również wykonałam z lycry, tak aby całość stroju pozostała rozciągliwa we wszystkich kierunkach. Strój ozdobiłam bardzo dużą ilością dżetów. Kontury aplikacji malowałam farbą, niektóre elementy dodatkowo udekorowałam brokatem. Zapięcie z tyłu na dwa zatrzaski. Wymiary stroju najbardziej pasują na dziewczynkę o wzroście 104 cm. Zapraszam do obejrzenia zdjęć 🙂

Z tego samego wykroju co uszyłam poprzednie majtki tym razem zrobiłam dwie nowy pary. Te w różyczki są wykonane z dżerseju bawełnianego opisanego w sklepie jako 100% bawełna Premium. Przez to, że nie ma dodatku elastanu jest mało rozciągliwy, ale coś za coś, w końcu 100% bawełny! Natomiast te drugie w jednorożce to już jest dżersej bawełniany z dodatkiem 8% elastanu. Dzięki temu materiał jest mięsisty i dużo bardziej rozciągliwy. Długo się zastanawiałam nad sposobem wykończenia brzegów, bo sposobów jest mnóstwo. Wystarczy popatrzeć na majtki w szafie. Może to być zwykłe podwinięcie z gumką w środku, gumokoronka wszyta od wewnątrz, gumokoronka naszyta od zewnątrz itd. Na pewno przydałby się tutaj coverlock do profesjonalnego podwinięcia nogawek, ale ja go nie mam i od razu mówię, że można sobie poradzić bez niego. Przetestowałam kilka sposobów, ale najładniejszy efekt jak dla mnie można uzyskać szyjąc po lewej stronie podwójną igłą. Na poniższych zdjęciach można zobaczyć…

Nie powiem, długo szukałam dżerseju, który byłby identyczny z materiałami spotykanymi w popularnych sieciówkach, z których uszyte są t-shirty czy bielizna. W największym sklepie stacjonarnym w Trójmieście niestety nie znalazłam niczego zadowalającego. Był co prawda cieniutki fajny dżersej, ale był rozciągliwy jak guma, a nie o to mi chodziło, bo jak przyjrzymy się zwykłym t-shirtom to nie są one aż tak rozciągliwe. Nie mam pojęcia czemu tak trudno jest dostać materiał, z którego szyta jest większość podstawowych ubrań w sieciówkach?! Po długich poszukiwaniach w końcu udało się! Znalazłam dżersej bawełniany, który mi zdecydowanie odpowiada. W sklepie opisany był jako single jersey 100% bawełna Premium. Nie ma niestety wiele wzorów do wyboru, ale nie wzór był dla mnie najważniejszy tylko jakość. Nigdy wcześniej nie szyłam majtek, ale dość mocno chodziły mi po głowie, dlatego jak tylko znalazłam archiwalne wydanie Ottobre z wykrojami na dwa modele majtek to nie zastanawiałam się długo…

Podczas spaceru po Jarmarku św. Dominika Julka wypatrzyła na jednym stoisku malutkiego kotka-maskotkę. Kupować nie będę, ale uszyć zawsze można! Wzięła notes, długopis i narysowała tak jak potrafiła najlepiej. I tak oto powstał „projekt” kota maskotki, który możecie zobaczyć poniżej 🙂 Ten kwadracik ze znaczkami miał oznaczać to, żeby tył kotka zrobić z „takiego bąbelkowego materiału” (czyt. polaru minky). Oczy również miały być „bąbelkowe”, a przód gładki. Do tego dwie łapki i kotek gotowy. W międzyczasie dogadałyśmy się co do noska. Ogona zabrakło 😉 Kolory również wybrane przez Julkę. Jedyne na co miałam wpływ to wielkość kota 🙂 Wyszedł całkiem spory, na stojąco ok 40 cm. Wnętrzności kota to standardowo rozpruta poduszka z Ikei. Sprawdza się u mnie najlepiej. Kota w całości uszyłam z polaru minky, który od  grudnia leżał w szafie i czekał na swoją kolej. Oczka i nosek powstały z wyciętego wzoru z polaru. Szycie takiej maskotki jest…

Mam swoją bomberkę! Uszyłam na podstawie wykroju ze specjalnego wydania Burdy „Szycie krok po kroku” (nr 1/2017, model 1B). Zdecydowałam się na wzorzysty, lekko błyszczący welur. Jest dość gruby, ale na bomberkę nadaje się jak najbardziej. Ściągacze udało się uszyć z resztki kupionej w zeszłym roku, a zamek dobrałam z zestawu zamków, które dawno temu kupiłam w naprawdę okazyjnej cenie na aukcji. Fajnie jak uda się coś wykorzystać z zapasów zalegających w szafach 🙂 Przeważnie szyję krótkie bluzeczki zimą i mam ochotę dziergać grube swetry latem. Tym razem jest inaczej. Mam ciucha idealnego na późne lato i nadchodzącą jesień 🙂 Myślę, że uszyję jeszcze jedną bomberkę z tego samego wykroju, ale tym razem cieńszą z satyny i bardziej lejącą.

W ostatnim tygodniu dokończyłam sukienkę Julki, którą skroiłam jeszcze przed wakacjami. Model pochodzi z jak zwykle dość starej Burdy 12/2011. Jakoś nie nadążam za nowymi Burdami. Po pierwsze zawsze bardziej pasują mi modele ze starszych wydań, a po drugie ciągle mam jeszcze jakiś zaległy model do uszycia, dlatego podziwiam osoby, które na bieżąco wraz z nowym wydaniem Burdy pokazują ciuchy uszyte z aktualnego numeru. Ja jestem ciągle z tyłu 😉 Sukienkę uszyłam z dzianiny pętelkowej, którą kupiłam jako ostatnie 90 cm dostępne w Textilmar. Początkowo chciałam uszyć sobie z niej bluzkę, ale Julka nalegała na sukienkę więc powstała sukienka. Został mi już tylko marny skrawek materiału, z którego co najwyżej mogę sobie gacie uszyć 😀 Przy okazji sukienki przebrnęłam pierwszy raz przez szycie wpuszczanych kieszeni, dlatego momentami szło trochę wolno, ale przynajmniej zdobyłam nową umiejętność 🙂 Całość szyłam na overlocku, jedynie metkę doszyłam na zwykłej maszynie. Pliski rękawów musiałam trochę…